piątek, 27 listopada 2015

Roździał 1- Po Bitwie

Witajcie Kochani!
Oto i pierwszy rozdział tej wspaniałej historii.
Jeśli po przeczytaniu wyrobiłeś sobie zdanie na temat takiego ff skomentuj i podziel się ze mną swoim zdaniem, wszystkie komentarze mile widziane! Zapraszam do czytania! :)
***************



Po chwili drogi leśną ścieżką, zobaczyłam malutką polanę. Z pośród drzew docierały do mnie promyki letniego słońca. Spojrzałam w górę. Niebo było czyste, ani jednej chmury. Położyłam się między kwiatami i gęstą, pachnącą trawą. Zamknęłam oczy i zaczęłam się relaksować, spokój jednak przerwał dźwięk kroków, dochodzących z oddali. Podniosłam głowę, na końcu ścieżki, którą szłam szedł Draco. Jego jasne włosy połyskiwały w blasku słońca. Uśmiechał się lekko.
-Cześć, Hermiona- zawołał
-Draco? Co ty tu robisz?
-Przyszedłem do ciebie
Choć na spotkanie z dawnym przyjacielem powinnam się cieszyć, nie czułam się radosna. Tak, myślałam o nim i przyznam, że brakowało mi jego obecności, ale bitwa o Hogwart dużo namieszała, bardzo dużo. Był śmierciożercą. A śmierciożercy polowali na Harry’ego, naszego przyjaciela. O tak, elita Slytherinu Harry Potter, Draco Malfoy, Hermiona Granger, Ginny Weasley, Blaise Zabini I Pansy Parkinson. Szóstka najlepszych przyjaciół. Szóstka ślizgonów. Jednak jest nie winny, był zmuszany i pod groźbą śmierci nigdy nie wydał Harry’ego, a to czyn godny bohatera. Jednak miałam wątpliwości, jak teraz będę na niego patrzeć i czy w ogóle będę potrafiła traktować go jak dawniej.
-Po tym co się stało, tak spokojnie do mnie przychodzisz?- Ugh, to zabrzmiało jakbym traktowała go jak mordercę czy nawet gorzej
-Hermiona, byłem zmuszany. Dobrze o tym wiesz, inaczej bym umarł, żałuję tego. Ale za bardzo bałem się Voldemorta- To imię wywołało u mnie dreszcz jakbym zapomniała, że już go nie ma- Potem sprzeciwiłem się ojcu, uciekłem.
Dopiero teraz zrozumiałam jak za nim tęskniłam. Tak mi go brakowało… Spojrzałam na niego, wstałam i mocno go przytuliłam. Czułam jakbym miała się rozpłakać, nawet nie wiem czy ze szczęścia czy tęsknoty.
-Tęskniłam- szepnęłam
-Ja też
Usiedliśmy na trawie i zaczęliśmy rozmawiać, choć myślałam nad tym godzinami dopiero teraz zrozumiałam, że jest w pełni nie winny. Jak go zobaczyłam poczułam, że nie mogło być inaczej.
-A co z Harry ’m?
-Nie widziałam się z nim ale mieszka w Norze z Ginny i jej braćmi z Gryffindoru. Jeden z bliźniaków Weasley… Nie żyje. Fred.
-Co? Przecież to był nasz przyjaciel.
No tak, Draco rzeczywiście go bardzo lubił. Z Weasleyami mieliśmy dobre stosunki. To bracia Ginny, ale bliźniacy byli nam bardzo bliscy. (Kiedyś nawet podkochiwałam się w George’u)
-Tak, Georgewi musi być ciężko, bardzo.
Kiedy rozmawialiśmy przez godzinę stwierdziliśmy, że musimy odwiedzić norę. I to szybko. To może być ciężka wizyta, ale tak trzeba. Przy okazji wesprzemy trochę George’a.
***
Nie wiedziałam, że moje życie tak się teraz potoczy. Nagle zjawia się Draco i po godzinnej rozmowie mamy wszystko ze sobą wyjaśnione. Od spotkania minął tydzień, żeby nacieszyć się swoim towarzystwem byliśmy już w kinie, chodzimy na spacery. Czuję się tak szczęśliwa, jak nigdy dotąd. Bez niego byłam strasznie samotna. W naszej elicie, tak naprawdę ja lubiłam go najbardziej a on mnie. Łączyła nas naprawdę prawdziwa przyjaźń. Po dwóch tygodniach stwierdziliśmy, że czas pójść do nory. Nie możemy dłużej czekać.
Teleportowaliśmy się przed dom Weasleyów. Zbliżyliśmy się do drzwi i zapukaliśmy. W drzwiach pojawiła się Molly- Mama Ginny. Wyglądała na zdziwioną, ale po chwili lekko się uśmiechnęła.
-Draco i Hermiona?- zapytała wesoło –Co was do nas sprowadza?
-My chcielibyśmy…- zaczął Draco, ale jakby zabrakło mu odwagi
-Widzieć się z Harrym i Ginny. A no i chcielibyśmy wesprzeć trochę George’a po tym co się stało, może zrobi mu się miło jak go odwiedzimy.
-A tak, to bardzo miło z waszej strony. Wejdźcie
No i weszliśmy. Od razu zauważyliśmy George’a. Jadł śniadanie, no cóż było wcześnie. Na głowie miał bandaż, od razu wydał mi się jakiś dziwny. Żal mi go… Spojrzał na mnie. Spróbowałam się uśmiechnąć i pomachałam mu, ale nie wiem czy mi się to udało. Odwzajemnił to prawdopodobnie takim samym krzywym uśmiechem. Molly zawołała Harry’ego i Ginny. Zeszli, nie wiedzieli kto na nich czeka. Teraz stali przed nami.
-Draco? –odezwał się Harry
-Harry! Bracie!- zawołał Malfoy i obaj wylądowali w przyjacielskim uścisku
Uśmiechnęłam się na ten widok, w głębi serca wiedziałam, ze to tak się skończy. Harry wiedział, że Draco nie z własnej woli był kim był, i wiedział, że tego żałuje, za długo się znali. Wymieniłam przyjazne spojrzenia z Ginny. Odzyskała swoich przyjaciół, w prawdzie nie wszystkich ale i tak była szczęśliwa. Po chwili my też mocno się przytuliłyśmy.
-Cześć, Hermiona- powiedział Harry
-Cześć- powiedziałam –U ciebie wszystko dobrze?
-Tak, wiesz… Od tamtego czasu mieszkam tutaj. Jest mi raźniej, nie jestem samotny. A Pani Weasley traktuje mnie jak syna- zażartował Wybraniec
Wyglądał na szczęśliwego, więc mnie też podniosło to na duchu. Cieszę się, że sobie z tym wszystkim radzi, nie obwinia się o śmierć tylu osób. Ja chyba bym tak nie potrafiła. Poszliśmy na górę, do pokoju Harry’ego nad łóżkiem wisiały zdjęcia Syriusza, Lily, James’a i Freda. Nasza elita na czwartym roku. Kiedy popatrzyłam na to zdjęcie, chyba lekko się zarumieniłam. Draco i Harry przepychali się (oczywiście na żarty), Ja i Ginny śmiałyśmy się z zaistniałej sytuacji, a Pansy i Blaise (Diabeł) przytulali się, a Pansy pocałowała go w policzek. O tak, aż do Bitwy byli parą i nadal pewnie są. Pamiętam. To Fred zrobił to zdjęcie. Na wspomnienie o fotografie, uśmiech spłynął mi z twarzy. Postanowiłam pójść do George’a, zawsze mnie bardzo lubił, na pewno się ucieszy.
-Słuchajcie, ja idę do George’a. Przyjdę za minutkę- powiedziałam
Chyba niezbyt ich to obchodziło, bo dalej śmiali się nawet nie wiem z czego, więc po prostu wyszłam i zeszłam po schodach. George siedział na kanapie, patrząc w okno.
-Cześć George
-O, witaj Hermiona- powiedział nie przestając patrzeć w okno, usiadłam obok niego
-Słuchaj, bardzo mi przykro z powodu śmierci twojego brata. Chciałem, żebyś wiedział, że jest mi przykro. Gdybyś czegoś potrzebował, chętnie przyjadę i pomogę.
Rudzielec, krzywo się uśmiechnął i podszedł do komody. Wyjął niewielkie zdjecie i znów usiadł na kanapie. Podał mi fotografie. Byłam na niej ja z Fredem, uśmiechałam się szeroko, O Tak, zapomniałam o tym, że robiłam sobie z nim zdjęcie. Znaczy George je zrobił. Piąty rok, Gwardia Dumbledore’a. Na te wspomnienie po policzku pociekła mi łza. Fred był dla mnie taki bliski… Wtuliłam się w George’a. (On chyba nadal mi się podoba)
-Zanim trafiłaś do Slytherinu, uważali go za dom zdrajców i kłamców- powiedział
Hmm… To był Komplement? Tak, chyba był. Czyli jednak on też mnie lubi. Znaczy od dawna to wiedziałam, bo z George’em zawsze byłam blisko. Mogę uznać go za dobrego przyjaciela. Podniosłam głowę. Patrzyliśmy na siebie. Wiedziałam co za chwilę się zdarzy. Powoli byliśmy coraz bliżej siebie. Kiedy prawie się pocałowaliśmy. Ginny zawołała ze schodów ,,Hermiona, chodź już!” GINNY! Znowu usiedliśmy na kanapie normalnie. Co za niezręczna sytuacja! Wypaliłam tylko ,,Muszę już iść” i pobiegłam w stronę schodów. Myślałam, że nic nie widziała. A jednak kiedy wołała zdążyła wysunąć głowę i spojrzeć na to jak siedzieliśmy.
-Ginny! Co ty wyprawiasz?!- Powiedziałam na tyle cicho by, George tego nie słyszał
Weasleyowa złośliwie się uśmiechnęła
-Uuu, widzę, że podrywasz mojego braciszka! W ten sposób go pocieszasz?- wybuchła śmiechem
-Ginny! Jeszcze mnie popamiętasz!- zawołałam rozbawiona
-Ojoj, Mionka nie źłość się! Chciałaś się całować z MOIM bratem w MOIM domu, więc nie dziw się, że to zobaczyłam!- znowu wpadła w stan głębokiego rozbawienia
-No co? Fajnego masz tego brata- poddałam się żartom przyjaciółki
-A co, wolisz go ode mnie?
-Jak, będziesz dalej podglądać jak się całuję to tak właśnie będzie!
-Chyba zostanę ciocią. ,,Ciocia Ginny’’- Pięknie brzmi- zaśmiała się
-Dobra, Dobra! Ale ani słowa dla Draco i Harry’emu
-No dobrze, już dobrze!- zawołała i weszliśmy do pokoju wybrańca
Chłopcy śmiali się w najlepsze. Zawsze byli najlepszymi przyjaciółmi. Taki widok wywołał u mnie szczery uśmiech.
-O, Hermiona. Jak tam życie?- zawołał Draco pod wpływem głupawki
-Palant.
-Dobrze, Mionka nie złość się na mnie!
-Nie mów na mnie mionka! Tylko Ginny może tak mówić! A tak w ogóle Draco to musimy się zbierać, siedzimy tu godzinę a moja mama, prosiła żebyśmy wrócili na obiad
-My?- zapytał strącając okulary Harry’ego
-Tak, my. Moja mama zaprasza cię na obiad
-Aha, Dobrze. To już lecimy- powiedział, a Harry poczochrał go po jasnych włosach
Pożegnaliśmy się z Harrym i Ginny i zeszliśmy się na dół. Uśmiechnęłam się do George’a, założyliśmy buty i wyszliśmy. Wyciągnęłam już różdżkę kiedy Draco trącił mnie w ramię
-Przejdźmy się kawałek- powiedział
-No dobrze- uśmiechnęłam się i poszliśmy w stronę wąskiej uliczki.
-Masz zamiar wrócić do Hogwartu?- zapytał nieśmiało
-Myślałam nad tym, i… chyba tak- uśmiechnęłam się krzywo i odwróciłam wzrok.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz